wtorek, 17 czerwca 2014

Rozdział 11 + nowy bloger w składzie

                              *Laura *
Powoli zbliżałyśmy się do miejsca pogrzebu , niestety spóźnione.. :/
Jak gdyby nigdy nic weszłyśmy do kościoła i usiadłyśmy
Momentalnie się podniosłyśmy idąc już na cmentarz
Wśród zebranych zobaczyłam zapłakaną dziewczynę razem z inną dziewczyną. Jej słowa mnie urzekły
- Jestem w ciąży, a on umarł. Co ja powiem dziecku za parę lat ? Twój tatuś zginął w wypadku ? Nie wierzę, podobno jeszcze mnie zdradzał i  bzykał się z innymi laskami !
Stanęłam jak posąg w środku drogi
- Van, chcę do domu
- Dopiero przyszłyśmy
- Chcę do domu !!
- Dobra , idziemy ...
                 * Vanessa *
Laura była bardzo  wkurzona, widać bardzo ją to zabolało
Szła tak szybko, że niczym biegła
Szybkim krokiem doszłam z Laurą do domu
Ja poczłapałam do kuchni , a  Lau do siebie
Jak wchodziła to musiała tak trzasnąć drzwiami...
           * Ross *
Powoli mnie wypisywali ze szpitala.
Nic mi się nie stało więc po co mam tam siedzieć?
           * Laura *
Nie mogłam uwierzyć w to co się stało
Siadłam do pianina i napisałam piosenkę :
    Minione kłótnie wciąż czuje na ciele
gniew twoich oczu jest moim wiezieniem
Odbicie w lustrze twarz przyjaciela
Zobacz choć raz jak bardzo się zmieniasz

Ref.:
Już nigdy więcej nie zawrócę
będę za tobą nawet gdy pójdziesz
To właśnie dzisiaj nazwę cię tchórzem
odwróć się teraz i zostań na dłużej

 Zróbmy choć krok do lepszej przyszłości,
nie tylko my, przecież każdy dziś błądzi
Idźmy gdziekolwiek tam gdzie zaczniemy
budować siebie na własnej ziemi

Ref.:
Już nigdy więcej nie zawrócę
będę za tobą nawet gdy pójdziesz
To właśnie dzisiaj nazwę cię tchórzem
odwróć się teraz i zostań na dłużej

(....)

Ref.:
Już nigdy więcej nie zawrócę
będę za tobą nawet gdy pójdziesz
To właśnie dzisiaj nazwę cię tchórzem
odwróć się teraz i zostań na dłużej

Już nigdy więcej nie zawrócę 
będę za Tobą nawet gdy pójdziesz.

Tylko on : Ross 
                            * Ross * 
Wracałem już do domu , Cassidy poszła wcześniej .
Ciekawe czemu. Przechodziłem przez park, wszyscy się całowali.
Zaraz , zaraz ...
-  Cassidy ???!!
Krzyknąłem na jedną parę , która się całowała. Odwróciła się Cassidy . 
- Ross , to była chwila słabości , myślałam , że nie przeżyjesz...
- Nasza miłość nie przeżyję , koniec z nami. Przepraszam , ale tak nie można..
- Ross , nie rób tego ,  proszę 
Podeszła do mnie i chciała mnie pocałować
- Nie Cass. Przykro mi 
Postanowiłem pójść nad rzekę w lesie.
                     * Laura *
Wyszłam na spacer do lasu .
Van mi powiedziała o jakiejś rzeczce tutaj , ciągle tam zmierzam , ale nie potrafię trafić...
 Wreszcie trafiłam , wchodziłam na piasek , a zza drzewa wyłonił się Ross.
- Cześć :D
- Hej Lauu 
- Co Cię tu sprowadza tak późno ?
Usiedliśmy na ziemi 
- Wychodziłem ze szpitala późno ..
- Byłeś w szpitalu ??
- Miałem lekki wypadek ... Nie wiedziałaś , trąbili o tym w TV ?
- Porwali mnie .. 
- Chyba oboje mieliśmy nieszczęśliwe przypadki
- No chyba tak
Odwróciliśmy się do siebie i spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy 
Zbliżaliśmy się do siebie z każdą sekundą 
Właśnie wtedy zbliżyliśmy się do siebie maksymalnie i pocałowaliśmy się <3
Pocałunek nie trwał sekundę , minutę lecz dłużej 
Chyba z 5 minut
Oddaliliśmy się od siebie 
Nie było tak , że byliśmy źli , byliśmy wręcz przeszczęśliwi 
- Obiecasz , że mnie nie zranisz Ross ?
- Obiecuję
Spędziliśmy romantyczny wieczór nad rzeczką :)
____________________________________________________________________________________
Raura FOREVER!! Podoba się ?? 
Do rzeczy -- Doszła do nas nowa blogerka i ona piszę następny rozdział
Nie wiadomo jak się będzie podpisywać , zapytam się jeszcze
Jak się nie mylę to 2 osoby dojdą ;)
Mara

1 komentarz: